
Rosół to polskie danie narodowe i prawdziwa świętość. Istnieje bardzo dużo sposobów na przygotowanie tej zupy i właściwie każdy ma swoją własną technikę, która się nieco się różni. Ponieważ ostatnio bardzo lubię gotować na świeżym powietrzu, postanowiłem sprawdzić, jak sprawdzi się domowy rosół z kociołka. Droga do ideału nie była jednak prosta! Za pierwszym razem wyszedł mi niezbyt dobry. Za drugim razem był już całkiem smaczny, ale nieco mętny. Dopiero za trzecim razem wyszedł mi genialny – bez kostki rosołowej czy sztucznych warzywek. Był nieco tłusty, ale niesamowicie esencjonalny (myślę, że mogłem dać spokojnie trochę więcej wody i tę poprawioną wersję Wam dzisiaj zaprezentuję).
Czy warto robić tę zupę na ognisku? Myślę, że przygotowując rosół z kociołka, trzeba poświęcić bardzo dużo czasu na pilnowanie ognia, żeby nie był zbyt duży, i co chwilę doglądać garnka. Zdecydowanie łatwiej jest przyrządzić klasyczny przepis na kuchence, gdzie możemy ustawić stałą temperaturę, iść robić swoje rzeczy i wrócić po pewnym czasie. Jednak samo siedzenie przy ognisku i spędzanie czasu ze znajomymi jest tak przyjemne, że pilnowanie paleniska staje się w sumie zaletą, a nie wadą!
Jak przygotować rosół z kociołka?
Aby przygotować tradycyjny rosół z kociołka, włóż do garnka skrzydełka oraz golonki i skrzydła z indyka, zalej całość 4 litrami zimnej wody i rozpal pod kociołkiem niewielki ogień. Gotuj mięso na minimalnym płomieniu przez dwie godziny, dbając o to, by wywar jedynie delikatnie „mrugał”. Po tym czasie dodaj warzywa, upieczoną nad ogniskiem cebulę oraz przyprawy i gotuj przez kolejną godzinę, a na ostatnie 15 minut wrzuć świeżą natkę pietruszki, lubczyk oraz sól do smaku.

Rosół z kociołka
Składniki
- 1 kg skrzydełek z kurczaka
- 2 golonki z indyka
- 2 skrzydła z indyka
- 4 litry wody
- 4-5 marchewek
- 1 pietruszka korzeń
- 1/2 selera
- 1 por
- 1 cebula przekrojona na pół i upieczona nad ogniem
- 2 liście laurowe
- 4 ziarna ziela angielskiego
- 4 ziarenka czarnego pieprzu
- ok. 1 łyżka soli do smaku pod koniec
- 1 garść świeżej natki pietruszki
- 1 gałązka świeżego lubczyku opcjonalnie
Instrukcje
- Baza mięsna: Do kociołka wsadź całe umyte mięso (skrzydełka, skrzydła i golonki z indyka) i zalej dokładnie 4 litrami zimnej wody.
- Powolne gotowanie: Rozpal pod kociołkiem ogień. Podgrzewaj wywar powoli i utrzymuj taką temperaturę, żeby woda ledwo się gotowała (czyli delikatnie mrugała, a nie mocno bulgotała). Gotuj samo mięso przez 2 godziny.
- Dodanie warzyw: Po dwóch godzinach dodaj do kociołka obrane warzywa: marchewki, pietruszkę, seler, pora oraz przyprawy (liście laurowe, ziele angielskie, pieprz). Dorzuć też cebulę opieczoną wcześniej nad ogniskiem. Uwaga: na tym etapie nie dodajemy jeszcze soli.
- Dalsze duszenie: Utrzymuj mały ogień pod kociołkiem i gotuj całość przez kolejną 1 godzinę.
- Finał i doprawianie: Po godzinie dodaj do rosołu garść posiekanej natki pietruszki oraz lubczyk (jeśli masz). Dopiero teraz wsyp około łyżkę soli do smaku. Gotuj wszystko na małymoju ogniu przez ostatnie 15 minut. Twój aromatyczny rosół z kociołka jest gotowy do podawania!
Wskazówka: Sekret idealnie klarownego rosołu
Najważniejszą zasadą udanego rosołu – zwłaszcza tego przygotowywanego w trudniejszych, plenerowych warunkach – jest maksymalnie wolne gotowanie. Rosół nie może mocno bulgotać! Jeśli ogień pod kociołkiem będzie zbyt duży, tłuszcz połączy się z wodą i zupa wyjdzie mętna (tak jak mi za drugim razem). Prawdziwy rosół z kociołka musi jedynie leniwie „mrugać” przez cały czas przebywania nad ogniem. Tylko dzięki temu uzyskasz piękną, czystą barwę i głęboki, esencjonalny smak.
Ciekawostka: Skąd właściwie wzięła się nazwa „rosół”?
Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd wzięło się słowo „rosół”? Nazwa ta ma bardzo logiczne i historyczne pochodzenie. Dawniej, w czasach przed lodówkami, mięso konserwowano poprzez obfite zasypywanie ga solą (czyli je solono). Aby takie mięso nadawało się później do zjedzenia i było miękkie, trzeba było je bardzo długo gotować w wodzie. Powstały w ten sposób wywar dosłownie „rozsalano” – czyli pozbawiano mięso nadmiaru soli. Zupa ta była więc efektem „rozsolenia” i stąd w staropolszczyźnie wzięło się słowo rozpust, które z biegiem stuleci przekształciło się w znany nam dzisiaj rosół.
Polub, oceń i udostępnij!
Próbowaliście kiedyś gotować zupy nad ogniskiem, czy kociołek służy Wam tylko do dań mięsnych? Dajcie znać w komentarzach, jak wyszła Wasza wersja!
Jeśli ten przepis na domowy, tradycyjny wywar z ogniska Wam się spodobał, podeślijcie go znajomym na następny wspólny wypad w plener.
Zachęcam również do polubienia bloga na Facebooku, by nie przegapić kolejnych pomysłów na proste żarcie!

0 komentarzy